Info

Suma podjazdów to 36418 metrów.
Więcej o mnie.

Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2013, Lipiec3 - 3
- 2013, Czerwiec5 - 19
- 2013, Maj2 - 4
- 2013, Kwiecień2 - 4
- 2012, Listopad1 - 0
- 2012, Wrzesień2 - 6
- 2012, Lipiec2 - 9
- 2012, Czerwiec1 - 7
- 2012, Maj4 - 17
- 2012, Marzec2 - 22
- 2012, Styczeń3 - 8
- 2011, Grudzień3 - 2
- 2011, Listopad2 - 0
- 2011, Październik3 - 8
- 2011, Wrzesień3 - 0
- 2011, Sierpień1 - 6
- 2011, Lipiec6 - 0
- 2011, Czerwiec5 - 0
- 2011, Maj2 - 6
- 2011, Kwiecień4 - 0
- 2011, Marzec3 - 9
- 2011, Luty3 - 0
- 2011, Styczeń2 - 0
- 2010, Listopad2 - 0
- 2010, Październik3 - 2
- 2010, Wrzesień13 - 0
- 2010, Sierpień7 - 1
- 2010, Lipiec7 - 1
- 2010, Czerwiec7 - 0
- 2010, Maj4 - 0
- 2010, Kwiecień7 - 0
- 2010, Marzec1 - 0
- 2010, Luty1 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
- 2009, Październik2 - 0
- 2009, Sierpień1 - 0
- 2009, Lipiec4 - 0
- 2009, Czerwiec3 - 0
- 2009, Maj7 - 1
- 2009, Kwiecień6 - 0
- DST 95.33km
- Teren 80.00km
- Czas 07:38
- VAVG 12.49km/h
- VMAX 30.85km/h
- Temperatura 18.0°C
- HRmax 174 ( 99%)
- HRavg 141 ( 80%)
- Podjazdy 380m
- Sprzęt Xenon
- Aktywność Jazda na rowerze
DYMNO Sadowne - koszmar powrócił!
Niedziela, 15 maja 2011 · dodano: 15.05.2011 | Komentarze 4
Impreza z cyklu Pucharu Polski w rajdach na orientację. Tym razem odbywała się w miejscowości Sadowne (tereny pomiędzy Wyszkowem i Brokiem). Budowniczy trasy dołożył wszelkich starań by uczestnicy wjeżdżając na metę dziękowali Bogu.
Najszybsze skojarzenia to: bagna, komary, piachy, meszki, nie wiem gdzie jestem?, komary, nie wiem co tu robie?, meszki, dlaczego mnie wszystko swędzi?, komary?, dlaczego nie mam siły?, meszki.
Nie byłem specjalnie przygotowany do tego rajdu, rowerowo sezon nie układa się tak jakbym chciał. Rotawirus który dopadł mnie w tygodniu skazywał mnie na powolne kręcenie. I tak też było, ale nie sądziłem że po 30km będę miał dość, a od 40km jechałem siłą woli. Dostałem takiego zamroczenia że 2 kolejne punkty minęliśmy o mniej niż 100m i tłukliśmy się po krzakach przez następne pół godziny trafiając do punktu wyjścia. Jak już przestanę się drapać to rozpiszę kolejne PK. Fart niesamowity z pogodą. Pomiędzy niewyraźnym piątkiem i beznadziejną, deszczową niedzielą - idealna sobota! Gdyby padało tak jak dzisiaj to bym chyba zmarł na trasie.
Zrobiliśmy sporo błędów, poczynając od 30minutowego poślizgu na starcie przez brak strategii zaliczania PK po nieuważne studiowanie mapy i poleganie na intuicji :) kończąc na niezabezpieczeniu się przeciwko tym cholernym małym bestiom, które chciały wyssać ostatnią kroplę krwi.
Czy pojedziemy za rok? Może jak przyschną rany uda się podjąć decyzję.
edit
nie mogę się coś zebrać za opis punktów, więc tylko kilka fotek. Do pewnego momentu dało się jeszcze coś pstryknąć, później człek myślał tylko o tym by spadać z tego lasu :)
Bobrza tama
Bart i bobrza chata
Nie sikam, tylko szukam lampionu
Komentarze
pozdr.